Czytam właśnie




Która?



Click for Eagan, Minnesota Forecast

o różnicach kulturowych z subiektywnego punktu widzenia
wtorek, 30 października 2007
Gazeta
Na pierwszych zajęciach profesor wchodzi z wielkim uśmiechem i idąc w moim kierunku pyta: Guess who made it on the front page today? Trochę byłam zdezorientowana, ale patrzę na zdjęcie, no i widzę, że to ja. Cóż za zaszczyt ;)



Wczoraj nasz Business Club zorganizował pumpkins carving dla dzieci z Boys & Grils Club. Trochę śmiesznie, że tylko moje zdjęcie wstawili, bo było nas tam dwunastu. Pierwszy więc raz moje zdjęcie ukazało się w gazecie...
to be continued ha ha
wtorek, 25 września 2007
Luźne przemyślenia
Urwanie chmur. Pogoda znakomicie uzupełnia się z moim opadającym nastrojem. Wróciłam po dwóch egzaminach i kompletnie wyczerpana położyłam się spać. Przespałam całe popołudnie i wieczór, więc teraz siedzę rześka i próbuję skupić się na lekcjach. Efekty skupiania się na tym co ważne, czyli na studiach, są ryczej marne. Efekty uczenia się na egzaminy również. Zaliczyłam, ale przeciętnie, więc bardzo jestem z siebie niezadowolona. Ponownie próbuję analizować, dlaczego, i co powinnam zrobić inaczej. Ciągle te same odpowiedzi: należy odrabiać zadania domowe na termin i uczyć się wcześniej niż dzień przed. Człowiek się starzeje a mózg już nie absorbuje tak jak kiedyś. Poza tym, zbyt wiele materiału aby uczenie się dzień przed było wydajne. Pomimo to, że wiem co powinnam zmienić, nie potrafię zmotywować się i wziać się w garść. W środę następny egzamin, a w czwartek muszę oddać wypracowanie z analizą biznesu i przemysłu lotniczego na rynku amerykańskim, a ja ponownie robię wszystko tylko nie to co powinnam. Stara śpiewka. Mój chiński horoskop na dziś nie zwiastuje nic dobrego dla postępów w koncentracji:

You are inspired creatively, artistically, or spiritually at this time. Your imagination, intuition, and psychic sensitivity are high now, and you find yourself wanting to paint or listen to music, daydream, or fantasize rather than concentrate on practical matters.

No więc może chwilę posiedzę i porozmyślam, a przy okazji się podzielę.

Przeprowadzka do Minneapolis nastąpi w grudniu lub na początku stycznia. Firma przydziela nowym pracownikom agenta, który pomoże mi znaleźć mieszkanie i wszystko inne co jest związane z przeprowadzka. Myślę, że jakiś apartament dwupokojowy wystarczy. Kochany i tak do lata będzie mieszkał w Duluth. Skazani więc jesteśmy nadal na kontynuowanie naszego związku na odległość. Nabijamy się sami z siebie i liczymy ile tak naprawdę odkąd się znamy, lub odkąd zdecydowaliśmy się mieszkać razem, tak naprawdę mieszkamy razem. Nie mówię tutaj o mieszkaniu w jednym mieszkaniu, a bardziej szerzej chodzi mi o mieszkanie w jednym mieście. Balans kalkulacji jest żałosny: z siedmiu lat, które się znamy udało nam się jakieś dwa pomieszkać razem. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni, bo lubię spędzać czas z Kochanym, a i to ciągłe jeżdżenie godzinami zaczyna mnie męczyć.

Z innej beczki. Gołąbki są super. Jakoś całkiem mi wyleciały z głowy. Schab też jest niezły. Bigos to pewnie będzie całkowicie coś nowego dla "Hiszpanów", bo przecież oni w ogóle nie jedzą kiszonej kapusty. Pierogi poczekają może na Thanksgiving. Dziękuję za sugestie. Dzisiaj kolega Mako przyniósł nam sernika własnego wypieku. Nachodzi mnie ochota na pichcenie, co w moim wypadku jest zjawiskiem raczej rzadko spotykanym. Przepis na meksykańskie sushi wystawię niedługo wraz ze zdjęciami. Muszę tylko poprosić Nosarę aby mi przesłała swoje zdjęcia.

Chyba starczy tym moich wypocin, bo nie mogę nawet podtrzymać jednego wątku. Może jutro będzie lepiej...

08:46, w_przejezdzie , Koncypuję
Link Komentarze (3) »
niedziela, 23 września 2007
Jestem, czyli melduję się po przerwie

Wygląda na to, że taki mam już nawyk. Pojawiam się i znikam ;)

To pierwsza sobota od bardzo długiego czasu kiedy nie jestem w rozjazdach i nie mam nic innego w planach jak tylko nauka i rozkoszowaniem się przepięknym jesiennym dniem. Minęło już zaczarowane i pełne wrażeń lato. Praktyka pochłonęła mnie całkowicie. Na dodatek nie miałam własnego komputera w Minneapolis, tylko korzystałam z przyjaciółki. W pracy byłam tak zawsze zajęta, że nawet nie miałam czasu na czytanie innych blogów, nie mówiąc już w ogóle o pisaniu własnego.

Minneapolis jest wspaniałym miastem, dlatego jestem bardzo szczęśliwa, że otrzymałam tam ofertę pracy i będę mogła zacząć w tej samej firmie, w której miałam praktykę. Cieszę się strasznie, bo znam, lubię i bardzo szanuję ludzi z którymi będę pracować. Wszystko idzie jak spłatka, tak że czasami aż ogarnia mnie strach.

Do zakończenia studiów zostały jedyne trzy miesiące. Przeprowadziłam się do Bemidji, ponieważ Kochany wyjechał na trzy miesiące do Georgii do szkoły. Mam teraz mały pokoik w Bemidji, w nowym apartamencie, jak również wspaniałą współlokatorkę z Japonii - Mako. Właśnie dzisiaj korzystając z przepięknej pogody wybrałyśmy się odwiedzić praktykantów z hiszpańskiego obozu językowego. Adriana z Meksyku przygotowała dla nas sushi po meksykańsku. Mako była bardzo ciekawa jaka jest różnica pomiędzy meksykańskim a japońskim sushi. Ponieważ nie jadłam jeszcze nigdy japońskiego, mogę tylko powiedzieć, że meksykańskie jest pycha. Przy okazji zaprosiliśmy „Hiszpanów” (w cudzysłowie, ponieważ nikt nie jest z Hiszpanii za to z Argentyny, Meksyku i Kostaryki) do nas. Bardzo są ciekawi polskiej kuchni. Niestety żadna ze mnie kucharka...

Czy ktoś może ma pomysł na nieskomplikowaną i dobrą potrawę?

P.S. A skoro mowa o jedzeniu, to zjadłoby się ponownie...

100_7598
01:47, w_przejezdzie , Samo życie
Link Komentarze (6) »